Historie podróżnicze

Niesamowita różnica może być rokiem

Pin
Send
Share
Send
Send



„Dni są długie, ale lata są krótkie”.

Nie wiem, gdzie po raz pierwszy usłyszałem to zdanie, ale w ciągu ostatniego roku uwierzyłem w to. Tym razem w zeszłym roku wsiadłem na pokład samolotu do Azji Południowo-Wschodniej. Zachęcony śmiercią przyjaciela, postanowiłem przestać odkładać ostateczną „wielomiesięczną” podróż i po prostu to zrobić. Zarezerwowałem lot i planowałem odejść na osiem miesięcy. Trudno uwierzyć, że minął już rok.

Patrząc wstecz, to był najlepszy najgorszy rok w moim życiu odkąd zacząłem podróżować.

Zaledwie kilka tygodni po mojej podróży spotkałem piękną amerykańską dziewczynę. Spędziliśmy kilka następnych dni podróżując razem - szybko staliśmy się nierozłączni, zmieniając plany podróży, aby spotkać się ze sobą.

Od chwili, gdy ją poznałam, byłam zakochana. W końcu powiedziała mi, że czuje to samo i spędziliśmy razem Nowy Rok. Przeniosła się do Australii na roboczą wizę wakacyjną, a ja pojechałem do Ameryki Południowej, ale po zrobieniu całości „czy jesteśmy, czy nie jesteśmy?” Poleciałem do Australii, żeby być z nią. Była pierwszą dziewczyną, jaką spotkałem, kiedy wyobrażałem sobie życie z dziećmi i białym płotem, od razu nie chciałem uciekać. ja własciwie lubiłem - i mile widziane - pomysł.

Ale w końcu to nie zadziałało. Właśnie zaczynała swoje podróże i nie była gotowa się ustatkować. I chciałem czegoś przeciwnego. Byliśmy na różnych etapach życia, więc w końcu zerwała ją całkowicie w czerwcu. Podział był dla mnie bardzo trudny - a większość z mnie wciąż nie kończy. To było dla mnie naprawdę trudne i dużo zniosłem w tym roku. (Część mnie też ma wielką ironię w tej sytuacji, ponieważ mój ostatni poważny związek zakończył się, ponieważ wtedy byłem tym, który nie chciał rodziny, a ona!)

Co więcej, wcześniej w tym roku, pod wpływem stresu związanego z naszym związkiem, zbyt dużej liczby podróży i zbyt dużej ilości pracy, złamałem i rozwinąłem ataki lęku i paniki. Ciągle się bałem, że nigdy nie robię wystarczająco dużo. Nigdy wcześniej nie miałam ataków paniki, po raz pierwszy naprawdę cierpiałam na jednego, który zadzwoniłam do lekarza, ponieważ myślałam, że mam atak serca. Każdy, kto nigdy nie czuł, że nie będzie w stanie odnieść się do uczucia, że ​​ta waga cię ciągnie i że niezależnie od tego, co robisz, po prostu nie możesz go rozwiązać i uwolnić się. To trudna sprawa. To paraliżujące.

Poza tym były małe rzeczy: książka, którą przyrzekłem zakończyć latem, która wciąż jest na pół na moim laptopie, wnętrzności, które rozwinąłem z kiepskiego jedzenia, przyjaźni, którą musiałem zakończyć, ponieważ nic nie było wystarczająco dobre na to. osoby, a fakt, że przeprowadziłem się do Austin, ale w rzeczywistości spędziłem tam mało czasu.

Za każdy krok, jaki zrobiłem w tym roku, zawsze wydawało mi się, że robię dwa kroki wstecz. Cele były na wpół ukończone lub odłożone. Zawsze pojawiało się coś innego.

A jednak, gdy o tym myślę, te trudy były błogosławieństwem w przebraniu. Pomogli mi uświadomić sobie, że w końcu jestem w miejscu, w którym chcę się z kimś osiedlić. Zdałem sobie sprawę, że nie jestem supermanem, więc zatrudniłem więcej pracowników i stworzyłem lepszą równowagę między pracą a życiem prywatnym, w której faktycznie wyłączałem komputer. Z moimi spodniami nie pasującymi do mnie (i bez pieniędzy lub chęci zakupu całej nowej garderoby), w końcu zapisałem się na siłownię i zapłaciłem za trenera, aby zmusić mnie do rozwijania zdrowego stylu życia. Kupiłem książki kucharskie i zapisałem się na lekcję gotowania. Zatrudniłem redaktora, który pomógł mi ukończyć książkę.

****

Dziesięć lat temu wprowadziłem duże zmiany: rzuciłem pracę, aby podróżować. Nauczyłem się języków. Nauczyłem się być lepszym z pieniędzmi i oszczędzać. Nauczyłem się pracować za granicą, kiedy potrzebowałem gotówki. Uczyniłem moje życie lepszym.

W tym roku straciłem z oczu jedną rzecz, która sprawiła, że ​​jestem tym, kim jestem: głębokie przekonanie, że każdy z nas ma moc, by poprawić nasze życie.

Często gubimy się w morzu życia. Gdy fale rozbijają się na nas, nie zdajemy sobie sprawy, że mamy moc, by opuścić burzę. Kapitan wywrócił się, aby uświadomić sobie, że jestem tak zajęty ratowaniem wody, że tęskniłem za ścieżką, aby oczyścić niebo.

Churchill powiedział kiedyś, że Amerykanom zawsze można ufać, że postąpią właściwie, kiedy wyczerpią wszystkie inne opcje.

Myślę, że to samo dotyczy życia.

Nikt nie zmuszał mnie do ciągłej pracy. Nikt nie zmuszał mnie do jedzenia złego jedzenia. Nikt nie wtrącił mi do głowy, że nie ma sensu nawet biegać, jeśli nie mogę zbudować schematu treningu. Ścieżka najmniejszego oporu to ścieżka, którą wybrałem - i większość ludzi wybiera - ponieważ jest to łatwe.

Opracowanie jest trudne. Właściwe jedzenie jest trudne. Ograniczenie wydatków jest trudne. Utrzymanie właściwej równowagi między pracą a życiem prywatnym jest trudne. Przejęcie związku jest naprawdę trudne.

„Katastrofy” życia często okazują się tajemnymi błogosławieństwami. Wprowadzają nas w nowe obszary i pomagają nam zdefiniować - i przetrwać - życie. To wyzwania w życiu sprawiają, że jesteśmy tym, kim jesteśmy, a nie łatwymi częściami.

****

Patrząc wstecz, są rzeczy, które chciałbym wypracować inaczej, ale wszystko, co poszło źle, pomogło mi skoncentrować swoje życie w bardziej pozytywnym kierunku. Uderzyłem w punkt, w którym zdałem sobie sprawę, że muszę się zmienić. W tamtych czasach było do dupy, ale w końcu było najlepiej.

Bez wszystkich wpadek prawdopodobnie kontynuowałbym - blisko krawędzi, ale nie nad nią - jak żaba, która nigdy nie zdaje sobie sprawy, że patelnia robi się wystarczająco gorąca, by go zabić, zanim będzie za późno.

Ale zamiast tego uświadomiłem sobie, czego teraz chcę od życia.

I za to jestem wiecznie wdzięczny za ostatni najlepszy najgorszy rok w moim życiu.

Pin
Send
Share
Send
Send