Historie podróżnicze

Radzenie sobie ze śmiercią przyjaciela - jak pomagał Scott Dinsmore


Nie pamiętam, kiedy spotkałem Scotta Dinsmore'a, ale tak jak wiele nowoczesnych przyjaźni, wiem gdzie: Internet. Scott prowadził Live Your Legend, stronę internetową o poszukiwaniu swojej pasji i wykonywaniu pracy, którą kochasz. Scott chciał, żeby ludzie robili wszystko, co zapalało ogień w ich brzuchu. Przez lata zostaliśmy przyjaciółmi i związaliśmy się z naszą wspólną miłością do podróży, przedsiębiorczości, pomagania innym, prowadzenia biznesu online i Taylor Swift.

Osiem miesięcy temu Scott i jego żona Chelsea sprzedali wszystko, przewiesili plecaki na ramiona i wyruszyli w świat. Podróżowali po Europie, zwiedzali Amerykę Południową i dopiero zaczęli zwiedzać Afrykę.

Niestety, w zeszłym miesiącu Scott zginął w tragicznym wypadku podczas wspinaczki na Mt. Kilimandżaro. Miał 33 lata.

Budzenie się na wiadomości było jak cios w brzuch. Nie mogłem w to uwierzyć. Co masz na myśli mówiąc, że umarł? Nie ma mowy. Trzydzieści trzy lata nie umierają. To po prostu nie wydaje się możliwe. Zwłaszcza Scott, który był tym sportowym superbohaterem mężczyzny! Przeczytałem i przeczytałem e-maila informującego mnie o tym. Zadzwoniłem do moich przyjaciół. Płakałem. Zadzwoniłem do rodziców. Ciągle myślałem, że to będzie jak w filmach - lekarze się mylą, wróci do życia, a my wszyscy mówimy: „Tak bardzo nas martwiliście!”

Ale życie nie jest takie jak filmy, a wiadomość była prawdziwa. Scott nie wraca, a świat stracił podnoszący na duchu i wzmacniający głos. Był jednym z najbardziej towarzyskich, szczęśliwych, pomocnych i niesamowitych facetów, których znałem.

Od tamtej pory nie próbowałem zrozumieć tej sytuacji. Nigdy nie straciłem kogoś tak blisko mnie i wydaje się to tak dziwne i surrealistyczne, że już nigdy go nie zobaczę ani nie porozmawiam.

Scott był zawsze szczęśliwy, rozmowny i energiczny. Gdybyś zapytał go, jak się miewa, prawie zawsze mówiłby 9 lub 10. Miał wyjątkową zdolność sprawiania, by ludzie czuli się pobudzeni nawet w najbardziej przyziemnych sprawach. Mimo że nie oglądał sportu, był typem osoby, która będzie się ubierać i stać się super fanem tylko dla Ciebie! Kiedy ostatni raz go widziałem, jedliśmy śniadanie w San Francisco. Wyjeżdżał tego ranka, żeby wyjechać z miasta i chociaż miał dużo do zrobienia, poświęcił czas na jedzenie ze mną. To zdefiniowało Scotta dla mnie - zawsze stawiał innych przed sobą.

Jego śmierć rzuciła mnie na pętlę. W ostatnim blogu Scotta mówił o swojej walce o równowagę między pracą a chęcią zejścia z sieci. Tak, jak powiedział, „Prawie zdecydowałem się nie rezerwować tej podróży po Tanzanii, ponieważ nie sądziłem, że mogę (lub powinienem) odejść. Jakie to śmieszne? Aby zrezygnować z przygody, o której mówiłem od lat - ponieważ przekonałem się, że nie mogę się odłączyć. Lub bardziej szczerze, ponieważ nie mogłem znaleźć odwagi, by to zrobić. ”
Ten post trafił do domu.

Przez ostatnie kilka miesięcy czułem się zaniepokojony kierunkiem mojego życia. Nie jestem nieszczęśliwy, ale czuję się jak statek rzucany przez gigantyczne fale. Nie mam kierunku. Brak kursu do naśladowania. Ostatnie lata to bitwa o różnych celach. Ciągle próbuję żyć zbyt wiele żyć: podróżnik, właściciel firmy, New Yorker, Austinite.

To nie działa. Nie mogę tego wszystkiego żonglować.

Mój przyjaciel Allen w Amsterdamie powiedział mi w zeszłym tygodniu, że nigdy nie widział mnie tak zestresowanej. „Zwykle jesteś znacznie bardziej zrelaksowany”, powiedział. On ma rację - jestem teraz bardzo mocno zraniony.

Będąc tak skoncentrowanym na kulisach tej strony internetowej, próbując tak bardzo żonglować, wypaliłem mnie. Pracuję codziennie (i, żeby być uczciwym, kocham to, co robię), ale ludzki mózg potrzebuje przerwy. Musi się naładować. Nie mogę ci powiedzieć, kiedy ostatnio moje podróże nie były zarezerwowane przez konferencje, przemówienia lub spotkania.

I, podobnie jak Scott, obawiam się, że rozłączenie spowoduje, że ludzie się odwrócą i pomyślą, że porzuciłem tę stronę. Pozwoliłem tej stronie stać się jedyną rzeczą w moim życiu. Nie mogę się cofnąć - co jeśli coś się stanie? Co jeśli ktoś mnie potrzebuje?

W tym roku czułem się bardzo zagubiony i tęsknię za starym rodzajem podróży, w którym podróżowałem, gdzie mogłem iść wolno, odpoczywać i poruszać się, kiedy chciałem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio włóczyłem się bez limitu czasu. Do licha, ledwo ułożyłem listę rzeczy do zrobienia, zanim będę miał 35 lat, odkąd napisałem to dwa lata temu.

Śmierć Scotta była bardzo perspektywiczna. Jeśli teraz się nie zmienię, kiedy będę? To nigdy nie będzie idealny moment. Coś zawsze pojawi się i przeszkodzi. Scott zdawał sobie sprawę, że łączenie się zawsze tworzyło nierealistyczne oczekiwania zarówno dla niego, jak i dla jego społeczności. Powiedział „powinniśmy zawsze być połączeni”, ale w rzeczywistości nie powinniśmy. Zawsze połączenie nie jest zdrowe ani produktywne. Musimy się podpisać i wchodzić w interakcje z ludźmi w prawdziwym życiu.

I powinienem zrobić to samo. Świat się nie skończy, jeśli nie wyślę tweeta lub nie zaktualizuję mojej strony na Facebooku.

Gdyby Scott tu był, powiedziałby mi, żebym przestał się opóźniać i podjął działania.

Postanowiłem więc spakować plecak, pożegnać się z przyjaciółmi i wziąć udział w wycieczkach, które odkładałem. Chcę podróżować tak, jak kiedyś - z niczym poza drogą przed sobą. Brak planów, brak lotów do domu, bez ograniczeń czasowych.

3 listopada lecę do Hongkongu przed wyruszeniem do Bangkoku. Stamtąd zamierzam udać się do północnej Tajlandii i Laosu, zanim wylecę na Filipiny na Nowy Rok. Być może. Nie jestem pewny. Mam dwa miesiące, zanim będę musiał wrócić do NYC (są tylko niektóre sprawy osobiste, których nie mogę uniknąć).

Po tym trwa do czterech miesięcy w Ameryce Południowej. Lecę do Argentyny i podróżuję tak daleko na północ, jak tylko będę mógł. Mam do maja, kiedy muszę wrócić do domu na ślub przyjaciela.

Czas przestać udawać, że mogę być zarówno nomadem, jak i kimś, kto się osiedlił. Albo gdzieś mieszkam, albo nie. Dwa lata spędzone na próbie żonglowania nie zadziałały i nadszedł czas, aby przyznać się do prawdy: nie jestem gotów się ustatkować. Droga jest tam, gdzie należę.

Będę tęsknić za Scottem - jego postawą, inteligencją, osobowością i przyjaźnią. Był niesamowitą duszą, a jego śmierć przekonuje mnie, że nasz czas na tej planecie jest zbyt krótki i nigdy nie jest bezpieczny.

W zeszłym tygodniu poleciałem do San Francisco na jego służbę. Jedną z często omawianych kwestii było to, jak kontynuować dziedzictwo Scotta. Jego żona Chelsea wygłosiła piękną mowę o tym, jak Scott może odejść, jego dziedzictwo i praca będą kontynuowane w każdym z nas i że najlepszym sposobem na uhonorowanie jego życia będzie dalsze życie naszymi legendami, tak jak Scott Gotowe.

Gdziekolwiek jest Scott, żyje swoimi marzeniami i wiem, że popchnąłby mnie do życia, mówiąc mi, że jutro nie ma czasu na rozpoczęcie czegoś, co mogę zrobić dzisiaj.

Scott zakończył swój ostatni post na blogu filmem „Look Up” o tym, jak powinniśmy pozbyć się naszych telefonów i objąć świat wokół nas. Chcę zakończyć ten post dwoma filmami.

Po pierwsze, TED Scotta mówi o tworzeniu życia, które kochasz. Pozwól, by zainspirowało Cię to, w jaki sposób zainspirowało go ponad 2 miliony widzów:

Po drugie, piosenka Moje życzenie przez Rascal Flatts. Zagrał w serwisie Scotta i był jednym z jego ulubionych:

Scott, tęsknimy za tobą każdego dnia. Do zobaczenia po drugiej stronie.

- Matt

Obejrzyj wideo: Jak poradzić sobie z przedwczesną śmiercią kogoś bliskiego? (Luty 2020).

Загрузка...