Historie podróżnicze

Eksperymentalna podróż: kolejny sposób na zarobienie pieniędzy

Pin
Send
Share
Send
Send



Mniej więcej w ubiegłym roku termin „podróż doświadczalna” został zatopiony w branży jak piłka do ping-ponga. Określenie to trwa już od dłuższego czasu, ale dopiero niedawno stało się, podobnie jak Jaś Zoolander, „Tak gorąco teraz”.

Ideą „podróży doświadczalnej” jest to, że jest to sposób na przybliżenie podróżnym lokalnej kultury i ludności. Jak podaje Wikipedia: „Celem jest głębsze zrozumienie kultury, ludzi i historii celu podróży, łącząc się z nią bardziej niż tylko odwiedzając ją”. Po części sprzedaje się pomysł, że jesteś „prawdziwym podróżnikiem” a nie turysta. Bierzesz udział w programach i zajęciach, które pomagają doświadczyć miejsca i ludzi, zejść z utartej ścieżki, zobaczyć więcej niż główne zabytki i atrakcje.

Termin to S T U P I D.

To czysta bzdura marketingowa.

Martwi mnie wszystko, jak „podróż empiryczna” jest sprzedawana. Termin sprawia, że ​​podróże brzmią jak powierzchowna czynność: wlatujesz, robisz „eksperymentalne” rzeczy i wylatujesz. Wygląda na to, że możesz doświadczyć lokalnej kultury, takiej jak zajęcia w ogrodzie.

„Słuchaj, kochanie! Robimy to jak Francuzi. Czy to nie fajne ?! Poczekaj, aż ludzie wrócą do domu, usłysz o tym! ”

Mam na myśli to, co przeżywa świat, kurs, który zdobędziesz Groupon ?!

Oczywiście podróżni zawsze kupowali „doświadczenia”, takie jak skoki na bungee, wycieczki piesze, nurkowania, safari, lekcje gotowania, wystawy kulturalne itp. Wszyscy podróżujemy, gdy chcemy lokalnych doświadczeń. Chcemy żyć naszą wewnętrzną Indianą Jones i Billem Brysonem, mieć te zabawne historie o niespodziewanych i przypadkowych spotkaniach i, jak mówi Rolf Potts, „chodzić, aż stanie się coś interesującego”.

Myślę, że ludzie, którzy chcą wejść głębiej, to WIELKA RZECZ. Nie sądzę, że powinniśmy traktować podróż jako listę kontrolną i uwielbiam rosnące zainteresowanie doświadczaniem większej liczby osób (stąd popularność gospodarki dzielenia się, wolontariatu i podróży opartych na usługach). ALE nie daj się uwieść fantazyjnemu marketingowi wielkich marek i magazynów, próbujących uzyskać „doświadczenia”. Branża zdaje sobie sprawę, że ludzie, zwłaszcza milenijni, chcą mieć więcej niż jedną listę do sprawdzenia - i chcą tego fragmentu obiecując podróżnym „autentyczne doświadczenie” - o ile są gotowi za to zapłacić.

I to naprawdę mnie niepokoi. To nie doświadczenia, które sprzedają - to błyskotliwy marketing, puste obietnice i wysokie ceny, które pojawiają się wraz z terminem. To tylko sposób, aby konsumenci płacili więcej za pakiety i za drogie działania. Heck, była nawet linia wycieczkowa, która zabrałaby cię do miejsc na Karaibach, by zgłosić się na ochotnika. Zrób coś dobrego między bufetem a nocnym show, prawda?

Podobnie jak przemysł przekonał ludzi, aby płacili więcej za „zielone podróże” (co nie było), tak samo dzieje się z codziennymi „doświadczeniami”, dzięki czemu można rozstać się z większymi pieniędzmi, uzyskując powierzchowne poczucie spełnienia i przygody. (Witryna branżowa Skift sporządziła nawet raport o tym, jak firmy i rady ds. Turystyki pakują i sprzedają podróże doświadczalne).

Wiesz, co nazywam „podróżą doświadczalną” i poznawaniem innego miejsca i jego kultury?

PODRÓŻOWAĆ.

to jest to! Nie trzeba dodawać więcej słów.

Kiedy podróżujesz, (najlepiej) robisz więcej niż tylko oglądasz główne witryny, robisz zdjęcia na Instagramie lub sprawdzasz listy: jesz lokalne jedzenie, chłoniesz lokalną kulturę, korzystasz z transportu publicznego i rozmawiasz z ludźmi.

Jeśli chcesz zbliżyć się do miejsca i zrozumieć, porozmawiaj z ludźmi, którzy mieszkają w twoim miejscu docelowym. Podnieś książkę, przeczytaj gazetę, aby dowiedzieć się o bieżących wydarzeniach (i zdecydowanie przeczytaj sekcję redakcyjną), natknij się na plenerową imprezę uliczną, ucz się lokalnego języka, odwiedź targi uliczne lub autostop.

Nauczyłem się o życiu w Lyonie w zeszłym miesiącu - nie w przypadku jakiegoś wysoce zapakowanego i drogiego doświadczenia, ale spacerując, biorąc transport lokalny, będąc przyjacielskim, rozmawiając z mieszkańcami, korzystając z sieci, aby znaleźć spotkania, próbując dużo jedzenia i poznając historię. Oglądałem ludzi. Zadałem pytania. Zgubiłem się.

Zrobiłem to samo, co podróżnicy robili od wieków, zanim ktoś umieścił na nim imię i metkę.

Byłem wielkim zwolennikiem gospodarki dzielenia się. Jest to niedrogi sposób na unikalne doświadczenia, spotkania z mieszkańcami i poznanie miejsca i jego ludzi. Meetup.com, VizEats, EatWith, Couchsurfing, Airbnb i Vayable - wszystkie one mają na celu przyciągnięcie mieszkańców i turystów oraz ominięcie tradycyjnych portierów podróży. Kocham je i jestem ich częstym użytkownikiem. Skończyło się na tym, że spędziłem dzień z moim gospodarzem VizEat w Lyonie, który pokazał mi swoją okolicę i skończył, zabierając mnie na podziemny hip-hopowy show Jazz.

Jeśli chcesz doświadczyć miejsca, rób to, co ludzie robili od wieków i po prostu podróżować. Unikaj błyskotliwych terminów, uwodzicielskiego marketingu i każdej podróży, używając terminu „podróż doświadczalna”. To po prostu sposób na sprzedanie ci czegoś, co możesz zrobić samodzielnie, po znacznie wyższej cenie.

P.S. - Od tego tygodnia jestem w drodze, robię serię spotkań i prezentacji w USA i Kanadzie. Wystarczy kilka dat, ale jeśli jesteś w jednym z miast, dołącz do nas na noc zabawy!

Pin
Send
Share
Send
Send