Historie podróżnicze

Wywiad z Thomasem Kohnstammem - Czy pisarze podróżni idą do piekła?

Pin
Send
Share
Send
Send



Zaktualizowano: 18/18/2018 | 18 stycznia 2018 r

Kilka miesięcy temu ukazała się książka, która ogarnęła świat pisania o podróżach. Czy pisarze podróżni idą do piekła? wywołało wiele kontrowersji dzięki opisowi pisania przewodnika. Lonely Planet musiał wydać specjalne oświadczenia, aby zapewnić użytkowników, że ich książki są dokładne. Teraz, gdy problem ucichł, pisarz Thomas Kohnstamm zastanawia się nad kontrowersjami, przewodnikami i pisaniem.

Nomadic Matt: Twoja książka wzbudziła wiele kontrowersji, kiedy wyszła w tym roku. Czy przewidywałeś taką burzę medialną? Czy uważasz, że będzie taka negatywna reakcja na powieść?
Thomas Kohnstamm: Wiedziałem, że będą pewne kontrowersje, ale założyłem (być może naiwnie), że rozmowa będzie oparta na tym, co rzeczywiście zostało powiedziane w mojej książce. Wiele wybuchów opierało się na spekulacjach, plotkach i błędach. 99% osób krytykujących mnie i moją książkę nawet nie widziało kopii książki ani nie przeczytało jej ani jednej strony.

Kontrowersje dotyczyły ciebie mówiąc, że dla książki w Kolumbii nigdy nie pojechałeś do Kolumbii. Jednak poproszono cię o napisanie sekcji historii tego artykułu, co naprawdę można zrobić z dowolnej biblioteki. Myślisz, że media po prostu wysadziły to w proporcji?
Wynikało to z rozmowy z australijskim dziennikarzem na temat „aktualizacji biurka” w pisaniu podróży. Napisałem w tej książce sekcje Historia, Środowisko, Jedzenie i picie oraz Kultura - zasadniczo wstęp do przewodnika. Czy moje badania skorzystałyby na tym, że odwiedzę kraj: tak. Ale rzeczywistość jest taka, że ​​w wielu niskobudżetowych projektach związanych z pisaniem o podróżach (np. W takich krajach jak Kolumbia) wydawcy mogą pozwolić sobie na wysłanie kilku pisarzy w pole. Lonely Planet NIE zawarła umowy na wyjazd do Kolumbii, ponieważ w budżecie nie było wystarczająco dużo pieniędzy na książkę. Zrobiłem badania oparte na pamięci, notatki, wywiady z Kolumbijczykami i badania w Konsulacie Kolumbii w San Francisco.

Dziennikarz przekręcił moje słowa, aby brzmiały tak, jakbym został opłacony przez LP, aby pojechać do Kolumbii, i osobiście stwierdziłem, że pieniądze są niewystarczające i dlatego leniwie usiadłem w domu i zrobiłem gówno. Cały artykuł w gazecie został napisany z zamiarem bycia tak sensacyjnym i skandalicznym, jak to możliwe. Artykuł został odebrany przez niektóre kanały informacyjne i podróżował po komnacie echa na całym świecie i blogu, bez głębszej refleksji i oceny. Wszystko to opierało się na jednej, błędnej historii w australijskim tabloidzie.

W zeszłym miesiącu przeprowadziłem wywiad z pisarzem podróży, który powiedział, że twoja książka była niedokładnym opisem zawodu. Według niego, odrobina samodyscypliny, umiejętność negocjowania uczciwego kontraktu i pewien profesjonalizm sprawią, że praca zostanie wykonana. Jakie są twoje przemyślenia na ten temat?
Czy pisarze podróżni idą do piekła? jest o moim doświadczeniu jako młodego, szeroko pisanego pisarza podróżującego nad moim pierwszym projektem. To nie jest książka o mojej całej karierze pisarza podróżniczego. Oczywiście nauczyłem się lepiej funkcjonować w branży, ponieważ miałem więcej projektów pod paskiem.

Wiele osób ma poważne kłopoty finansowe przy pierwszym lub dwóch projektach. Jeśli nie wymyślą sposobu, aby sprawić, by działał w ciasnych czasach i ograniczeniach finansowych, zostaną po prostu zastąpieni przez innego szeroko pisanego pisarza podróżującego, który będzie pracował za niewiele więcej niż byline i szansę podróżowania. Potencjalna pula siły roboczej jest praktycznie nieograniczona.

Otrzymałem również najwyższe oceny od Lonely Planet na moim piśmie. Mogłem mieć pewne nierówności na drodze, ale w końcu zawsze wysyłałem wysokiej jakości prace. Skończyło się na tym, że prowadziłem o wiele bardziej ryzykowne, nowatorskie badania i wnikliwe pisanie niż wielu poważnych pisarzy, którzy spędzili cały czas, odwiedzając te same stare hotele na szlaku turystycznym.

Przeczytałem, że podczas zadania przydzielono ci pistolet. Z tej historii i twojej książki wynika, że ​​pisanie przewodnika jest jedną interesującą klęską po drugiej.
Byłem tylko pistoletem ubitym raz - na szczęście. Miałem wiele szalonych doświadczeń jako pisarz podróżniczy, ale naprawdę lubię angażować się w to, co dzieje się w danym miejscu, a nie tylko przepływać jako oddzielny obserwator. Czasami wchodzę nad głowę.

Jak twoja rodzina i przyjaciele zareagowali na książkę? Jest dość surowy. Założę się, że nie interesowało mnie czytanie o twoich narkotykowych i seksualnych wyczynach.
Moja mama nie dbała o picie. Moja dziewczyna nie dbała o seks. Mój tata myślał, że to wszystko świetnie. Celowo napisałem to bez opinii przyjaciół i rodziny, ponieważ chciałem móc pisać o moich doświadczeniach w nieskazitelny, uczciwy sposób.

Wygląda na to, że skończyły się twoje dni jako pisarz przewodnika. Co teraz robisz?
Od kilku lat nie napisałem przewodnika. W tym momencie pracuję tylko nad książkami i pisaniem na ekranie. Mam nadzieję, że będę kontynuował pisanie podróży, ale wolę format książki.

Większość pisarzy chce być pisarzem - to uczucie na kolanach, kiedy Lonely Planet wysłała cię do Brazylii. Co sprawiło, że zostałeś pisarzem i nie wróciłeś do świata biznesu, który opuściłeś?
Zacząłem też chcieć zostać pisarzem - chociaż początkowo najbardziej interesowałem się pisaniem o polityce. Mój pierwszy projekt przewodnika przyszedł trochę bardziej gwałtownie niż się spodziewałem, ale w „Czy pisarze podróżni idą do piekła”? Rozmawiam o tym, jak już przed laty napisałem rozmówki dla Lonely Planet i zaproponowano mi jakiś przewodnik, który napisałem w 2000 roku. Miałem rodzącą się karierę pisarską w wieku dwudziestu kilku lat, ale byłem rozproszony przez kilka lat spędzonych w akademii. Kiedy porzuciłem program D Phila, przypadkowo wylądowałem w świecie biznesu.

Pisanie o podróżach zaprowadziło cię do wielu miejsc. Jaki jest twój ulubiony kraj?
Trudno powiedzieć. Kocham Brazylię i spędzę tam Boże Narodzenie i Nowy Rok w tym roku. Indie były jednym z najbardziej fascynujących miejsc, które podróżowałem. Uwielbiam jeździć na nartach we Francji i Chile. Chciałbym odwiedzić Mozambik i Madasgascar.

Czy po zapoznaniu się ze światem przewodników od wewnątrz nadal polecasz ludziom z nich korzystać?
Nadal polecam przewodniki i wolę Lonely Planet od innych marek. Powiedziałbym jednak, że przewodniki są subiektywne (i nieco arbitralne) i nie są pojedynczym lub poprawnym sposobem podejścia do celu. Ludzie powinni używać przewodników jako podstawowego narzędzia, ale nie podążaj za nimi niewolniczo. W przeciwnym razie przewodniki zasadniczo gwarantują, że tysiące ludzi mają dokładnie takie same wyjątkowe wrażenia z podróży.

Thomas Kohnstamm obecnie mieszka w północno-zachodnim Pacyfiku i nadal macha swoją książką, Czy pisarze podróżni idą do piekła?. Dla tych, którzy uważają, że przewodniki turystyczne są prawdą ewangelii, Kohnstamm odkrywa spód branży turystycznej i jej często wstrząsający wpływ na pisarzy, podróżników i miejsca docelowe. To spowodowało sporo kontrowersji w kręgach pisarskich podróżujących! Jeśli jesteś zainteresowany czytaniem więcej, możesz kupić książkę w Amazon.

Jeśli chcesz zostać pisarzem podróży lub po prostu poprawić swoje pisanie, David i ja stworzyliśmy szczegółowy i solidny kurs pisania podróży. Dzięki wykładom wideo i przykładom edytowanych i zdekonstruowanych historii otrzymasz kurs, którego David uczy w NYU i Columbia (bez ceny). Jeśli jesteś zainteresowany, kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.

Uwaga: ten artykuł został pierwotnie opublikowany w 2008 roku.

Pin
Send
Share
Send
Send