Historie podróżnicze

Dlaczego kocham Solo Female Travel More w mojej trzydziestce


Wysłano: 11/1/2018 | 1 listopada 2018 r

Kristin Addis z Be My Travel Muse pisze naszą regularną kolumnę na temat podróży kobiet-solistów. To ważny temat, którego nie mogę odpowiednio opisać, więc zgłosiłem się do eksperta, który podzieli się z nią swoimi radami dla innych kobiet podróżujących, aby pomóc w poruszeniu ważnych i specyficznych dla nich tematów!

Gdy po raz pierwszy wyjechałem za granicę, miałem 21 lat i byłem przerażony. Wszystko było nieznane. Czy poznałbym ludzi? Czy byłbym bezpieczny? Czy miałem to, czego potrzebowałem?

Wylądowałem na Tajwanie jako student języka i znalazłem miejsce do zamieszkania, otwarcie konta bankowego, a założenie telefonu komórkowego wydawało się przeszkodą nie do pokonania. Pierwsze trzy dni spędziłem w drodze ukrywając się w pokoju hotelowym, bojąc się wynurzyć, i grzebałem w języku, którego ledwo znałem.

Ale w końcu poznałem mojego nowego współlokatora za pośrednictwem forum online, zaprzyjaźniłem się z jej przyjaciółmi i pokochałem wszystko, co pociągało za sobą podróżujące solo.

To pozytywne doświadczenie było początkiem podróży, która spowodowała, że ​​zrezygnowałem z pracy i podróżowałem po świecie w wieku dwudziestu sześciu lat.

Podróżowanie solo po dwudziestce było zabawne i towarzyskie. Pobyt w akademikach ułatwił spotkanie ludzi. Wszystko, co musiałem zrobić, to wejść do pokoju w akademiku, przywitać się i zwykle miałem kilku wbudowanych przyjaciół od razu. Jak wie każdy, kto bywa w akademikach, zazwyczaj są to miejsca imprezowe. Prawie każdy hostel ma bar, a powszechnym sposobem na swobodę bycia za granicą jest zrobienie sobie drinka w dłoni. Moim głównym celem wtedy było pójście tak długo, jak tylko mogłem, na pieniądze, które zaoszczędziłem i jak najwięcej zabawy.

Kiedy wszedłem w moje trzydzieści lat, nagle odkryłem, że - nie zdając sobie z tego sprawy - mój styl podróży się zmienił. Przestałem chodzić do hosteli, przestałem interesować się barami, zacząłem naprawdę lubić spać i mieć swój własny pokój.

Kiedy w tym roku przygotowałem się do powrotu z plecakiem, zacząłem się martwić, czy będę dziwną dziewczyną, która jest pomiędzy, nie zostając już w akademikach, ale nadal chcąc być towarzyską? Czy podróżowanie solo stanie się trudniejsze? Czy trudniej będzie spotkać ludzi?

Odkryłem, że wiele się zmieniło w tym, jak teraz podróżuję, ale podróżowanie w wieku trzydziestu lat okazuje się o wiele bardziej satysfakcjonujące niż w moim dwudziestym roku życia.

Czemu?

Mogę sobie pozwolić na lepsze zakwaterowanie.


Dla większości gapiów i dwudziestokilkulatków podróżujących, wszystko zależy od jak najdłuższego czasu przy ograniczonym budżecie. Jednym z najłatwiejszych sposobów jest pozostanie w tanich akademikach. Świetnie nadają się na spotkania z innymi, a przez dwa solidne lata w wieku dwudziestu lat uwielbiałem je. Ale dla wszystkich korzyści jest jeden duży problem z akademikami: nie są tak świetne, jeśli naprawdę lubisz spać.

Starzenie się oznaczało nieco więcej pieniędzy na zakwaterowanie. Jestem w mojej karierze dłużej, zorientowałem się nieco lepiej w budżetowaniu i zmieniłem priorytety w zakresie wydatków. Teraz wolę przebywać w Airbnb lub w hotelu, dzieląc pokój z pięcioma innymi osobami i czekając w kolejce na swoją kolej, aby skorzystać z łazienki. Więc moje dni w akademiku są za mną. Dawno minęły czasy cierpienia przez kogoś chrapiącego lub wirującego w pryczy nad mną.

Chociaż oznacza to, że muszę ciężej pracować, aby spotkać ludzi, niż po prostu wejść do pokoju w akademiku i zapytać kogoś, skąd pochodzą, zmusiło mnie to do spotkania się z ludźmi w inny sposób. To prowadzi mnie do następnej wielkiej zmiany:

Nawiązuję głębsze kontakty z ludźmi, których spotykam.


Podróżowanie po dwudziestce przyniosło całkiem standardowy sposób spędzania czasu: akademiki i bary. Spotkałbym ludzi, u których przebywałem, i nie martwiłbym się o inne sposoby. Te połączenia były fajne, ale czuli się też jak w filmie dzień świstaka. Ktoś zawsze odchodził; ktoś zawsze przychodził. Ktoś zawsze pytał, skąd jestem i gdzie byłem. Nadal nawiązałem głębokie kontakty, ale teraz mam tendencję do spędzania więcej czasu z mniejszą liczbą osób, ponieważ po prostu nie spotykam ich tak wielu, więc mogę poświęcić więcej uwagi tym, których spotykam.

W dzisiejszych czasach wykorzystuję wycieczki i zajęcia jako sposób na poznanie ludzi, na przykład wycieczkę z rurką w Siargao na Filipinach, kurs gotowania w Chiang Mai, zajęcia jogi, rekolekcje medytacyjne, szlak turystyczny, wyprawę nurkową lub dzień na plaży. Uważam, że kiedy jestem w stanie spotkać ludzi o podobnych zainteresowaniach, daje nam to szansę na związanie się wspólną działalnością, której oboje jesteśmy pasjonatami. Mając już wspólną pasję, mamy wspólny grunt inny niż imprezowanie i często możemy mieć bardziej znaczące połączenia w ten sposób.

Spotykam się z większą liczbą mieszkańców.


Kiedy żyłem w akademiku i spędzałem czas w strefach dla podróżujących z plecakiem, to właśnie byłem otoczony przez innych turystów. Tego właśnie chciałam wtedy - to było zabawne i łatwe - więc nie popchnęłam się na zewnątrz.

Ale kiedy wróciłem do tych samych miejsc w wieku trzydziestu lat, zdałem sobie sprawę, że częściej spotykam się z lokalnymi mieszkańcami lub emigrantami, ponieważ chodziłem do takich miejsc jak studia jogi lub małe kawiarnie lub lokalne wydarzenia kulturalne. widziałem na ulotkach i wygłaszałem rozmowy. Aby znaleźć lokalne wydarzenia, często szukam na Facebooku regionalnych grup zajęć, które lubię, takich jak taniec ekstatyczny lub medytacja, a nawet zajęcia treningowe (jestem na biegunie, ale są też inne zajęcia, takie jak cykl duszy lub joga powietrzna, lub wspinaczka skałkowa, w zależności od przyjemności).

Takie rzeczy często dają mi lepszy wgląd w miejsca, które odwiedzam, ponieważ robię to, co robią miejscowi, a nie tylko to, co robią podróżni. To nie tak, że nie mogło się to stać wcześniej. Po prostu nie było tak dużo wcześniej, ponieważ czułam się komfortowo w mojej małej bańce.

Dbam bardziej o przyjemniejsze posiłki.


Wiedziałem, że uliczne jedzenie było smaczne w moich dwudziestych latach - i nadal jest prawdziwe po trzydziestce. Nadal uwielbiam kupować tanią miskę zupy - ale uwielbiam też odwracać się i spędzać trzykrotnie więcej na latte, lub na 5-gwiazdkowy posiłek, który można dostać tylko z że szef kuchni w to miejsce.

Wiele razy musiałem dać jedyne w swoim rodzaju doświadczenie kulinarne w wieku dwudziestu lat z powodu ograniczeń budżetowych. Myślę, że wtedy jeszcze mogłem sprawić, by działał oszczędnie, ale moje priorytety były inne. Wolałem spędzać noc na imprezach, żeby zjeść droższe jedzenie, a teraz zdaję sobie sprawę z mojego błędu. Żywność jest jedną z najlepszych bram do zrozumienia kultury, a chociaż uliczne jedzenie może zapewnić tę bramę, to tylko jedna z wielu.

Na przykład ostatnio jadłem na kaiseki restauracja w Japonii, która jest wielodaniowym posiłkiem, który zazwyczaj kosztuje minimum 150 USD. Kilka tygodni później wciąż myślę o tym, jak kreatywny był ten posiłek i jak wyjątkowe było doświadczenie, kiedy siedziałam naprzeciwko szefów kuchni, gdy robili jedzenie i prezentowali mi je. To było doświadczenie, którego prawdopodobnie nigdy nie zapomnę i choć kocham tanie makarony, często nie myślę o nich w ten sam sposób kilka tygodni później.

Czasami bycie (starszym) dorosłym jest niesamowite dla takich radości.

Czuję się lepiej ze mną.


Spędziłem 20 lat, czując się poważnie FOMO, jeśli nie cieszyłem się społecznym aspektem podróży. Spędziłem też zbyt wiele czasu martwiąc się o to, co myślą inni ludzie, a ja nie miałem zbyt silnego poczucia siebie. Podróżowanie, zwłaszcza solo, zmusiło mnie do spędzenia więcej czasu ze sobą niż kiedykolwiek przedtem, uświadomiłam sobie, jak jestem zaradny i zdolny, i nastawiłam się na bardziej pewną siebie następną dekadę.

Teraz lubię czas, który spędzam sam. Widzę zupełnie nowy świat, którego brakowało mi w latach dwudziestych, jak wschód słońca każdego dnia w Tajlandii, pierwsze surfowanie w Kucie, Indonezji lub cenote w Meksyku (wapienny wgłębnik lub jaskinia z krystalicznie czystą wodą na dole) nie ma tu nikogo innego, ponieważ wszyscy śpią na kacach z tequili, ponieważ nie mogli poradzić sobie z FOMO.

Myślałem, że moje dwudziestki były dekadą, kiedy miałem być super energiczny i że w wieku trzydziestu lat będę stary i wyniszczony, ale okazuje się, że odkąd podejmuję zdrowsze wybory i stawiam różne zamiary w podróżach, faktycznie osiągam dużo więcej!

***

Chociaż zmiany były powolne i nieświadome - nigdy nie było kluczowego momentu „aha!” - teraz jestem innym podróżnikiem. Chociaż nie mam już żadnych opowieści o późnych nocach na zewnątrz lub neonowej farbie na plaży, zamiast tego mam więcej celów w moich podróżach.

I w porządku z tym.

Czuję, że przywileje bycia starszym i mądrzejszym wciąż się komplikują, i to nawet szybciej niż w latach dwudziestych, kiedy byłem mniej pewny siebie i gdzie chciałem iść, zarówno w przenośni, jak i podczas podróży. Zaufanie, które przyniosło więcej doświadczeń życiowych, przełożyło się na jeszcze lepsze wyjazdy zagraniczne.

Nic z tego nie oznacza, że ​​podróżowanie w latach dwudziestych jest w jakiś sposób gorsze lub mniej autentyczne, lub że jest to postęp każdego. Wszyscy jesteśmy na naszych osobistych podróżach.

Ale dla mnie, jak dobry kombucha, podróżowanie wydaje się być coraz lepsze z wiekiem.

Conquering Mountains: Przewodnik po Solo Female Travel

Aby zapoznać się z pełnym przewodnikiem A-to-Z na temat podróży kobiet-solistów, sprawdź nową książkę Kristin Zdobywanie gór. Oprócz omówienia wielu praktycznych wskazówek dotyczących przygotowania i planowania podróży, książka porusza obawy, bezpieczeństwo i emocjonalne obawy kobiet dotyczące samotnej podróży. Zawiera ponad 20 wywiadów z innymi pisarzami podróżniczymi i podróżniczkami. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej o książce i zacząć ją czytać już dziś!

Kristin Addis to solowa ekspertka od podróży, która inspiruje kobiety do podróżowania po świecie w autentyczny i pełen przygód sposób. Kristin, były bankier inwestycyjny, który sprzedał wszystkie swoje rzeczy i opuścił Kalifornię w 2012 roku, podróżuje po świecie od ponad czterech lat, obejmując wszystkie kontynenty (z wyjątkiem Antarktydy, ale znajduje się na jej liście). Nie ma prawie nic, czego by nie spróbowała i prawie nigdzie nie chce się zbadać. Możesz znaleźć więcej jej rozważań w Be My Travel Muse lub na Instagramie i Facebooku.

Zarezerwuj wycieczkę: porady i wskazówki logistyczne

Zarezerwuj swój lot
Znajdź tani lot, korzystając ze Skyscanner lub Momondo. Są to moje dwie ulubione wyszukiwarki, ponieważ wyszukują strony internetowe i linie lotnicze na całym świecie, więc zawsze wiesz, że żaden kamień nie jest odwrócony.

Zarezerwuj nocleg
Aby znaleźć najlepsze tanie zakwaterowanie, skorzystaj z Booking.com, ponieważ konsekwentnie zwracają najtańsze stawki za pensjonaty i tanie hotele. Używam ich cały czas. Możesz zarezerwować swój hostel - jeśli tego chcesz - za pomocą Hostelworld, ponieważ mają najbardziej wszechstronne zasoby.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Ubezpieczenie podróżne chroni przed chorobami, obrażeniami, kradzieżą i odwołaniem. To kompleksowa ochrona na wypadek, gdyby coś poszło nie tak. Nigdy nie wybieram się w podróż bez niego, ponieważ musiałem go używać wiele razy w przeszłości. Używam World Nomads od dziesięciu lat. Moje ulubione firmy oferujące najlepszą obsługę i wartość to:

  • World Nomads (dla wszystkich poniżej 70 lat)
  • Ubezpiecz moją podróż (dla osób powyżej 70 lat)

Szukasz najlepszych firm, aby zaoszczędzić pieniądze?
Sprawdź moją stronę zasobów, aby znaleźć najlepsze firmy do wykorzystania podczas podróży! Wymieniam wszystkie te, których używam, aby zaoszczędzić pieniądze podczas podróży - i myślę, że ci też pomogą!

Obejrzyj wideo: The Guy Who Didn't Like Musicals (Listopad 2019).

Загрузка...