Historie podróżnicze

Latanie wysoko w Fiordlandzie Nowej Zelandii


Wysłano: 4/5/2018 | 5 kwietnia 2018 r

„Jak się masz na łodziach?”

„Kocham je” - powiedziałam, ściskając mocno siedzenie samolotu.

- Cóż, wyobraź sobie turbulencje jako fale, których nie widzisz - powiedział ze śmiechem pilot.

„Wiem, że turbulencja nie może zepsuć samolotu, ale to nie czyni tego bardziej komfortowym”.

Samolot minął, gdy minęliśmy wysokie góry. Żaden z pozostałych pasażerów nie zauważył, ale skuliłem się na widok kogoś, kto utknął w jego ręku tysiąc igieł.

„Jeśli coś tu pójdzie nie tak, po prostu upadamy i giniemy! Właśnie tam idzie mój umysł! ”

Pilot spojrzał na mnie, zaśmiał się ponownie i wrócił do rozmowy z innymi pasażerami.

Byłem w malutkim, sześciomiejscowym hydroplanie o wysokości trzech tysięcy metrów nad Wątpliwym Dźwiękiem. Fiordland znajduje się w południowo-zachodniej części Nowej Zelandii i jest domem dla wielu Władca Pierścieni regiony filmowe uważane są za jeden z najbardziej malowniczych i odległych obszarów kraju. Wypełniony gigantycznymi górami, głębokimi jeziorami, puchnącymi rzekami, nieokiełznanymi lasami i olśniewającymi fiordami, większość z nich nigdy nie została postawiona przez człowieka. Zaoszczędź kilka miejsc, w których statki i samoloty mogą jechać, rząd sprawił, że ziemia stała się niedostępna, zapewniając, że tak będzie przez długi czas.

Dzień wcześniej miałem świetny pomysł, by zobaczyć Doubtful Sound na szybki godzinny lot zamiast całodniowej jazdy autobusem / łodzią. Pomimo strachu przed wysokością i lataniem, pomyślałem, że będzie fajnie i zaoszczędzę mi dużo czasu.

Jednak gdy malutki samolot podskakiwał, nie wydawało się to już tak jasne.

Pojechałem na przejażdżkę do Karin, szwedzkiej dziewczyny, którą poznałem w Wanaka. Po kilku dniach imprezowania w Queenstown, zjechaliśmy do wyrzutni regionu, Te Anau, małego miasteczka z zaledwie kilkuset osobami na jeziorze, z mnóstwem parków kempingowych dla turystów, którzy przybyli do obozu, wędrują ścieżką Kepler i szlak Milford Sound, i odwiedź dwie największe atrakcje okolicy: Milford Sound and Doubtful Sound.

Karin i ja pojechaliśmy do Milford Sound na cały dzień. Po drodze mijaliśmy gigantyczne granitowe góry, krystalicznie czyste, błękitne rzeki i huczące wodospady. Wzdłuż drogi do dźwięku wznosiły się nad nami klify. Malutkie jeziora rozchodziły się po drodze, a szlaki turystyczne - niektóre z „wielkich spacerów” w kraju - przecinały okolicę. To była dzika Nowa Zelandia, gdzie nie istniała usługa telefonii komórkowej, trzeba było rozbić obóz i, cytując doktora Browna, „nie potrzebujesz dróg”. Przybyłeś tu z jednego powodu: aby uciec od miejskiego życia.

Podczas naszego dwugodzinnego rejsu po Milford Sound na skraj Morza Tasmańskiego iz powrotem woda z ostatnich deszczów popłynęła w potoku z boków fiordu, lód pokrył szczyty gór, a foki zabrzęczały w pobliżu. To był jasny, jasny, słoneczny dzień, taki, który sprawia, że ​​czujesz się jak najszczęśliwsza karta w talii podróżnika.

Następnego dnia Karin odeszła, ale zostałem. Znalazłem Airbnb prowadzony przez starszą parę z ogrodem, tarasem słonecznym i wanną z hydromasażem. Miały jednak dziwaczny charakter i było jasne, że nie są tak gościnni lub przyzwyczajeni do rezerwacji młodych podróżnych przez Airbnb. Z dziwnego szantażu („jeśli chcesz skorzystać z naszej kuchni, może możesz zarezerwować wycieczki ze mną”) na odwrócenie tej oferty („Zmieniłem zdanie”) na natychmiastowe wylanie danych osobowych na szok, że ktoś gotowałby w swojej kuchni do ciągłego sprawdzania, pozostawiły po sobie zły klimat, który sprawiał, że wydawało się, że nigdy tam nie byłem tam poszukiwany.

Wydostałem się z Airbnb tak często, jak to możliwe. Udałem się do Wings and Water, małej firmy wodnosamolotów prowadzonej przez Jima, pilnego pilota, który miał wiele do powiedzenia na temat stanu nowoczesnego szkolenia pilotów i bezpieczeństwa samolotów. Opowiedział o regulacji państwa opiekuńczego i rządowego, nie pozwalając pilotom być pilotami, firmami zajmującymi się outsourcingiem usług, nadmiernym poleganiem na komputerach i technologii oraz pilotami, którzy nie mają dość odwagi.

„Nie ma tam wystarczającego doświadczenia. Komputer cię nie uratuje. ”

Miał silne opinie na każdy temat.

- Matt boi się latać, ale zrobimy z niego mężczyznę - powiedział do dwóch innych par czekających na nasz lot, klepiąc mnie po plecach, kiedy poszedł zrobić kolejną kontrolę bezpieczeństwa w samolocie.

Już żałowałem, że wspomniałem o strachu przed lataniem.

Napylonym silnikiem wybiegliśmy na wodę i płynnie wzbiliśmy się w powietrze. Teraz pod nami rozciąga się gigantyczne jezioro Te Anau i góry. Po bokach gór wyciekały jeziora, skrawki lodu rozsypujące niedostępne szczyty gór i czyste, szare klify z drzewami pozornie wiszącymi przy korzeniu, gotowe do zsunięcia się w jednej chwili. Tkaliśmy tak blisko gór, czułem, że mogę ich dotknąć.

Gdy chmury się potoczyły, zdenerwowałem się. Z chmurami pojawił się wiatr i powietrze.

„Skąd wiesz, kiedy wrócić? Czy jest jakiś moment, kiedy idziesz „OK, czas iść!”?

„Po prostu wiesz z doświadczenia”, odpowiedział Jim.

„Co się stanie, jeśli pogoda się pogorszy?”

„Widzisz tam te wielkie zbiorniki wodne?”

"Tak… "

„Cóż, jesteśmy w hydroplanie. Po prostu wyląduję samolotem na wodzie i zaczekam - odparł rzeczowo: - Ale nie martw się. To się nigdy nie zdarzyło. ”

„Samoloty - kontynuował - są silniejsze niż ludzie. Złamiesz się, zanim to dziecko zrobi.

Przeszliśmy przez chmury i wykonaliśmy pętlę wokół Browne Falls, najwyższej na świecie zjeżdżalni (ponieważ woda technicznie zawsze dotykała ziemi, nie była to wodospad), przez którą kaskada nieustannie wylewała się z dużego basenu ustawionego depresja góry.

Gdy wylądowaliśmy w Te Anau i zatrzymaliśmy się, żeby dokować, Jim spojrzał na mnie. „Nie tak źle, co?”

„Nie, nie tak źle, ale to nie zmieniło mojego zdania na temat latania”.

Następnego dnia wymknąłem się z Airbnb, żeby uniknąć spotkania z gospodarzami i złapania autobusu wczesnego poranka.

Gdy patrzyłem, jak niebo zmienia się w różowe, gdy wschodzi słońce, cieszyłem się, że w przeciwieństwie do mojej ostatniej wizyty, nie pominąłem tego obszaru. Tutaj, w tym małym miasteczku na skraju Nowej Zelandii, gdzie turyści przewyższają liczebnie mieszkańców, nie było nic innego do roboty, jak tylko cieszyć się przyrodą. Region pozbawił rozrywki tak powszechne w innych częściach kraju.

Miałem też nadzieję, że kiedy wrócę, pokażę Jimowi, że pokonałem strach przed wzrostami.

Zarezerwuj wycieczkę do Nowej Zelandii: porady i wskazówki logistyczne

Zarezerwuj swój lot
Znajdź tani lot, korzystając ze Skyscanner lub Momondo. Są to moje dwie ulubione wyszukiwarki, ponieważ wyszukują strony internetowe i linie lotnicze na całym świecie, więc zawsze wiesz, że żaden kamień nie jest odwrócony.

Zarezerwuj nocleg
Możesz zarezerwować swój hostel za pomocą Hostelworld. Jeśli chcesz pozostać w innym miejscu, skorzystaj z Booking.com, ponieważ stale zwracają najtańsze stawki za pensjonaty i tanie hotele. Używam ich cały czas.

Nie zapomnij o ubezpieczeniu podróżnym
Ubezpieczenie podróżne chroni przed chorobami, obrażeniami, kradzieżą i odwołaniem. To kompleksowa ochrona na wypadek, gdyby coś poszło nie tak. Nigdy nie wybieram się w podróż bez niego, ponieważ musiałem go używać wiele razy w przeszłości. Używam World Nomads od dziesięciu lat. Moje ulubione firmy oferujące najlepszą obsługę i wartość to:

  • World Nomads (dla wszystkich poniżej 70 lat)
  • Ubezpiecz moją podróż (dla osób powyżej 70 lat)

Szukasz najlepszych firm, aby zaoszczędzić pieniądze?
Sprawdź moją stronę zasobów, aby znaleźć najlepsze firmy do wykorzystania podczas podróży! Wymieniam wszystkie te, których używam, aby zaoszczędzić pieniądze podczas podróży - i myślę, że ci też pomogą!